Muzyczny Zaułek,  Recenzje

SOSNOWSKI – „Tylko się nie denerwuj” (PREMIEROWO)

Nazywam się Sosnowski. Jestem sobą nie zmienię się – wyśpiewuje na swojej najnowszej płycie Bartek Sosnowski, dla którego Tylko się nie denerwuj musi być szczególne. Pierwszą wiadomością skierowaną przez artystę w świat było niezwykle autentyczne The Hand Luggage Studio. Mam jednak wrażenie, że to właśnie teraz możemy doświadczyć jego muzyki w pełnej okazałości. Rozbudowane instrumentarium, jeszcze bardziej intymne teksty oraz dużo nieskrępowanej radości, która bucha z każdego riffu wygranego przez Sosnowskiego, to właśnie esencja jego najnowszego albumu.

Z nową muzyką Bartka osłuchuje się już od kilku dni i muszę przyznać, że mimo upływu czasu zachwyt nad tym albumem nie maleje. Nie wiem skąd biorą się ogromne pokłady sympatii, które żywię w stosunku do tego utalentowanego faceta – być może to zasługa muzyki, o której lubię mówić, że swoją autentycznością otwiera niejedno serce. Dwoma słowami, które najlepiej określają Tylko się nie denerwuj są ciągłość i rozwój. Sosnowski wierny jest kierunkowi, który obrał przy okazji tworzenia swojej debiutanckiej płyty. Wciąż mamy do czynienia z różnymi odcieniami muzyki gitarowej – od tej bardziej subtelnej, przez pełnokrwiste bluesy aż po dosadniejsze riffy, jak chociażby w jedynym na tym albumie duecie. Nie można przy tym powiedzieć, że artysta stoi w miejscu. Wręcz przeciwnie – już pierwsze dźwięki zwiastujące album świadczą o milowym kroku, jaki od wydania poprzedniej płyty postawił Bartek. Trąbka, klawisze, saksofon czy saksofon barytonowy – to tylko część instrumentarium wykorzystanego na tym albumie, które najsilniej uwidacznia progres, jakiemu podlega twórczość Sosnowskiego.

Za tekstowe oblicze Tylko się nie denerwuj odpowiada Aleksandra Górecka, która stanęła na wysokości zadania tworząc zestaw zgrabnych tekstów penetrujących czasem naprawdę niełatwe tematy. Jedną z ciekawszych opowieści Sosnowski prezentuje w utworze Bruce Lee, w którym śpiewa o potrzebie życia w zgodzie ze sobą i własnym systemem wartości. Ty nie słuchaj ich, bo nie znają się. Odpowiedź masz w sobie, przecież wiesz. Jesteś szalony, ale tylko wariaci sięgają do gwiazd, budują, próbują jakoś zmieniać ten dziwny świat.

Najlepszym utworem na drugim longplay’u artysty jest dla mnie Jak na psy, który obok genialnych dęciaków okraszony został niezwykle aktualnym tekstem: Mówią w co mam wierzyć. Patrzę na nich i oni sami przecież już nie wierzą w nic. Oni tam na nas patrzą jak na psy, które głodne są. Przetrzymamy ich. Nie musimy biec, zobacz jak mali stają się i łańcuch pęka też. Każdy niech zrozumie te słowa jak chce – dla mnie to przede wszystkim utwór o zwyczajności życia, o tym że wielkie problemy świata są często niczym wobec codziennych wyzwań przynoszonych nam przez los. Jak na psy to kawałek o dystansie i wolności, na którą zasługują wszyscy, bo przecież jesteśmy podobni, cholernie podobni!

Pisząc o najnowszym wydawnictwie Sosnowskiego nie sposób pominąć duet, o którym wcześniej wspominałem. Ogłoszenie takiej kolaboracji wymagałoby konkretnej oprawy, którą w określonych warunkach nie dysponuję. Ognia jaki wytwarza ta wybuchowa mieszanka Małgorzaty Ostrowskiej i Bartka Sosnowskiego nie da się opisać słowami. Tego po prostu trzeba posłuchać, a ja mam ogromną nadzieję, że kiedyś nadarzy się ku temu okazja również podczas występu live. Bardzo na to czekam – tak samo z resztą jak na zbliżający się wielkimi krokami koncert Sosnowskiego we wrocławskim Starym Klasztorze. Wcześniej jednak Bartek odwiedzi kilka innych miast (m.in. Szczecin, Warszawę czy Oświęcim). Z ogromną radością polecam Wam te wydarzenia, które będą najlepszą okazją do wyzbycia się wszelkich negatywnych emocji. Zobaczcie z resztą sami: Nie próbuj konstruktywnie myśleć dziś. Ja nie myślę i kto choruje częściej? Nerwowo latasz, masz tysiące list – co ci przyjdzie z nich, gdy na zawał zejdziesz?

Do zobaczenia we Wrocławiu!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *