Muzyczny Zaułek

PAN POŻARÓW I PANI BURZ WZNIECILI OGIEŃ W ŁODZI

Od czego tu zacząć, kiedy tyle przemyśleń ciśnie się do głowy? Może od początku? Zaczęło się od pierwszej wspólnej płyty (trzeba dodać – świetnego albumu), który w styczniu tego roku wydali Patrycja Markowska ze swoim tatą Grzegorzem. Potem narodził się pomysł na jeden, ogromny koncert będący nie tylko formą promocji Drogi, ale również spotkaniem pokoleń fanów zarówno Markowskiej, jak i Perfectu. I tu pojawił się Darek Maciborek ze swoją agencją, który organizacji tego szczególnego wydarzenia się podjął.

Dlaczego piszę, że było to wydarzenie szczególne? Powodów jest wiele, a fakt, iż był to jedyny taki wspólny koncert, to tylko jeden z nich. Sposób realizacji tego wydarzenia również był szczególny. Patrycja i Grzegorz Markowscy wystąpili na okrągłej, obracającej się scenie otoczonej zewsząd tłumami słuchaczy. Taki sposób rozegrania przestrzeni niósł oczywiście swoje plusy i minusy, bo za Nie mogę ci wiele dać Perfectu zagrane tyłem między innymi do mojej skromnej osoby, jeszcze długo będę miał żal. A tak zupełnie na serio – ogromny szacunek za odwagę wprowadzenia tak ciekawego urozmaicenia.

Rozpoczęło się z pompą, kiedy to na łódzkiej scenie pojawiła się Pani Burz i ze swoim zespołem zagrała naprawdę genialny set. Bardzo podobało mi się wykonanie Czy przyjdzie wiosna z ostatniej solowej płyty Markowskiej, której towarzyszyło piękne, majestatyczne solo gitarowe. Zaczęło się jednak innym kawałkiem z Krótkiej płyty o miłości, czyli rozpoczynającym ją Adieu Monsieur, którym wokalistka znakomicie zaznaczyła kierunek tego sobotniego wieczoru w Atlas Arenie – chodzi oczywiście o szczerą i niepohamowaną radość przeżywania rock’n’rolla.

Markowska w swoim secie uraczyła słuchaczy nie tylko kawałkami ze świeższych płyt, ale sięgnęła również po bardziej klasyczny repertuar. W pięknym, emocjonalnym wykonaniu Świat się pomylił, na scenie towarzyszył jej kompozytor tego utworu – Filip Siejka. Było też mega energetycznie w utworze Drogi kolego, ale to wszystko stanowiło tak naprawdę preludium do tego, co działo się później.

Drugi akt tej sztuki swoim autorskim utworem zapowiedział zaangażowany w tworzenie Drogi Maciej Wasio, który dzień wcześniej wydał swój solowy album. Potem się już potoczyło. Na szczycie wraz z chórem Sound’n’Grace, później świetne wykonanie trzeciego singla ze wspólnej płyty – Aż po horyzont oraz wspaniale zaśpiewane i oprawione w gitarę Darka Kozakiewicza oraz trąbkę Coraz mniej. Było także Lustro i żałuję tylko, że tak stosunkowo niewiele utworów z Drogi znalazło się w koncertowej setliście. Było pięknie, więc chciałoby się jeszcze więcej.

Po kilkunastominutowej przerwie technicznej na scenę dziarskim krokiem wkroczyła legenda polskiej muzyki, której nikomu raczej przedstawiać nie trzeba. Panie i Panowie – zespół Perfect z Panem Pożarów na czele! Zaczęli z grubej rury, nie czekając na nikogo od razu dołożyli do gitarowego pieca. Powiedzieć, że są w świetnej formie, to w zasadzie nic nie powiedzieć. Były szlagiery – Kołysanka dla nieznajomej, Ale w koło jest wesoło czy wspomniane już wcześniej Nie mogę ci wiele dać. Były także utwory z nowszych płyt, między innymi Wszystko ma swój czas i piekielnie wzruszające Odnawiam duszę z DaDaDam (album wydany w 2014 roku). Był też instrumentalny utwór z Muzyki (album wydany w 2016 roku), czyli M.U.S.K.K., a wszystko zakończył kolejny szlagier – Chcemy być sobą.

W trakcie koncertu padło wiele słów podziękowania. Zwłaszcza Grzegorz Markowski tego sobotniego wieczoru chętnie wymieniał wszystkich, którzy choćby w najmniejszym stopniu dołożyli swoje trzy grosze do łódzkiego koncertu. Wspomniał między innymi o ekipie technicznej, która czasem niedoceniana i „niedopłacana” zasługuje na słowa uznania. Choć ta nienależycie wynagradzana grupa była tylko pretekstem do wyrażenia swojego poparcia dla strajku nauczycieli oraz innych niesowicie opłacanych środowisk zawodowych („lekarze, pielęgniarki”). I skoro tak już wszyscy wszystkim podziękowali, to ja również podziękuję Patrycji i Grzegorzowi Markowskim, zespołowi Perfect i wszystkim zaangażowanym w ten koncert za wspaniałe przeżycia. Dziękuję agencji DM Agency za zaproszenie na ten koncert. Na koniec dziękuję Panu akustykowi, który zarówno przed koncertem, jak i w trakcie przerwy zapewnił  w głośnikach sto procent Grety Van Fleet, za co wielkie, wielkie dziękuję!

Za zaproszenie na koncert dziękuję DM Agency.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *