Muzyczny Zaułek,  Wywiady

„Nie jesteśmy zwierzętami studyjnymi” – rozmowa z R.O x Konoba.

Ta rozmowa miała się ukazać zupełnie przy innej okazji. Był projekt, był plan, ale nie wyszło. Wiele osób się nad tym napracowało, jednak ich trud nie został w żaden sposób zauważony. Korzystając z nowego medium, które daje mi dodatkowe możliwości działania, postanowiłem pokazać Wam rozmowę, którą z myślą o wspomnianym projekcie przeprowadził mój dobry kolega Alex Kartashov. Ja miałem przyjemność ten wywiad przetłumaczyć, stąd nasza decyzja o opublikowaniu go właśnie tutaj. Wielkie słowa podziękowania kieruję również w stronę Tosi Tuckiej, której fotografie ubogacają poniższą rozmowę.

Raphael Esterhazy, lepiej znany jako Konoba (na zdjęciu po lewej), to belgijski muzyk i kompozytor obracający się w klimatach artystycznego popu. Swoją ostatnią płytę wydał w 2017 roku (Smoke & Mirrors). Od kilku lat współpracuje z Olivierem Rugim (R.O), z którym w czerwcu zeszłego roku odwiedził Polskę. Panowie spędzili tu cały miesiąc, a o powodzie tej wizyty opowiadają w rozmowie, na którą gorąco zapraszam.

Alex Kartashov: To wasza pierwsza wizyta w Polsce?

R.O: Raphael był tu już wcześniej, natomiast dla mnie jest to pierwszy raz.

Konoba: Kochamy to miejsce. Jesteśmy tu dopiero od trzech dni, więc wszystko jest dla nas jeszcze bardzo świeże i nowe. Dotychczas spędziliśmy tu świetny czas. Pierwszego dnia zagraliśmy spontaniczny koncert w Fabryce Sensu [Wrocław – przyp. red.]. Organizacją tego sekretnego show zajął się Sofar Sounds. Było to bardzo kameralne wydarzenie na niespełna sto osób. Było bardzo intymnie. Świetnie to wyszło.

A.K.: Widziałem, że ostatnio tworzyliście utwory z wykorzystaniem dźwięków nagranych w przestrzeniach różnych miast. Macie w planach zrobienie czegoś takiego w Polsce?

R.O: Mieliśmy rzeczywiście taki pomysł, by nagrywać odgłosy miast i wykorzystywać je w utworach, ale nie jest to rzecz, którą wykorzystujemy we wszystkich piosenkach. Przed przyjazdem do Polski postanowiliśmy zrobić utwór, który będzie prezentował brzmienie tego kraju. Przez cały miesiąc będziemy zbierać nagrania i pod koniec naszego pobytu tutaj, opublikujemy utwór.

A.K.: Pracujecie już nad nowym albumem?

Konoba: Tak. Nasz plan to dziesięciomiesięczna podróż po dziesięciu różnych krajach, z której wrócimy z nowymi piosenkami na album.

R.O: W zeszłym miesiącu byliśmy w Niemczech. Stworzyliśmy tam piosenkę z myślą o albumie oraz utwór z odgłosami Berlina („Sounds of Berlin”). Jedno z drugim nie jest związane. To po prostu kolejne kawałki stworzone podczas trasy.

Konoba: W Niemczech stworzyliśmy „Sounds of Berlin”, w Polsce chcemy przygotować „Sounds of Poland”, czyli zapis brzmienia wszystkich miejsc, które odwiedzimy w tym kraju. Za miesiąc wyjeżdżamy do Rumunii i tam znów stworzymy coś opartego o inny pomysł. Tym razem będziemy chcieli się wybrać w kilkudniową wyprawę w góry. Tam napiszemy piosenkę i nakręcimy klip. I tak co miesiąc. Za każdym razem z innym pomysłem.

A.K.: Wasza muzyka będzie się zmieniać wraz z krajami, które będziecie odwiedzać?

R.O.: Dokładnie.

A.K.: Czym różni się praca nad albumem od tworzenia utworów typu „Sounds of …”?

R.O: Różnica polega na odmiennej produkcji. W przypadku dźwięków z miasta pracujemy głównie na nagraniach, które uda nam się samym zarejestrować. Czasem dodajemy jakiś pojedynczy beat czy syntezator, ale generalnie działamy na dźwiękach nagranych w danym miejscu. W przypadku pracy nad albumem możemy sobie pozwolić na większą swobodę – możesz zmienić brzmienie, kombinować z każdym pojedynczym dźwiękiem. Takie możliwości dają nowoczesne studia nagraniowe.

Konoba:  Z jednej strony nagrywanie albumu jest swobodniejsze, ale z drugiej strony, w przypadku „Sounds of …” nie jesteśmy ograniczeni ramami rynku. Taki utwór nie musi posiadać typowej struktury, być łatwy w odbiorze, czy opierać się na wokalu. W przypadku piosenek albumowych trzymamy się tego, co preferuje odbiorca i stacje radiowe.

R.O: Rzeczywiście. Zbudowanie struktury utworu w oparciu o brzmienie miasta czy kraju, jest dość skomplikowane. Trzeba znaleźć odpowiedni punkt, łączący wszystko w całość.

A.K.: Lubicie pracować w studio czy wolicie tworzyć w nieco swobodniejszej atmosferze?

R.O: Na pewno nie jesteśmy zwierzętami studyjnymi. Jeśli nie musimy, to z nich nie korzystamy. Podczas trasy łatwiej jest tworzyć mając po prostu komputer i potrzebne oprogramowanie. Tak zrobiliśmy w Niemczech. Zacząłem tworzyć w samochodzie, później Raphael potrzebował kilku dni na nagranie wokali i innych dodatków, i mieliśmy utwór. W takim przypadku jak opisałem, studio mamy wszędzie, gdzie go potrzebujemy i to jest fajne.

Konoba: To dużo łatwiejsze rozwiązanie. Profesjonalne studio trzeba zamówić z wyprzedzeniem, musisz się upewnić, że jest tam dostępny technik, który zajmie się nagraniem, no i potrzebne są pieniądze. Jest to na pewno większy i bardziej długotrwały proces.

R.O: My otwieramy laptopa, podłączamy kartę dźwiękową, mikrofon, wyciągamy telefony i w przeciągu sześciu minut jesteśmy gotowi do tworzenia muzyki. To bardzo wygodne, kiedy możesz się tym zająć zawsze, kiedy masz na to ochotę i pomysł. W dzisiejszych czasach nie ma zbyt wielkiej różnicy między nagraniami studyjnymi a tymi sporządzonymi chociażby w sypialni.

A.K.: Jakie są wasze inspiracje muzyczne?

R.O.: Myślę, że wiele rodzajów muzyki nas inspiruje i na nas wpływa. Nigdy jednak nie myślimy by grać tak, jak ktoś kogo podziwiamy. Staramy się być wierni sobie.

A.K.: Możecie wymienić jakieś nazwy zespołów czy nazwiskach artystów, których słuchacie?

Konoba: Jest ich tak wielu…

R.O: Wymieniłbym na pewno Post Malone’a. Generalnie słucham dużo hip-hopu.

Konoba: Świetne jest to, że w dzisiejszych czasach mamy dostęp do tak wielu różnych rodzajów muzyki. Korzystamy z tego. Słuchamy wykonawców tworzących w różnych gatunkach, jednak tylko tych, z którymi umiemy się utożsamić. Słuchając muzyki nigdy nie myślisz o tym, jaki będzie to miało na ciebie wpływ. Nie wybierasz sobie wzoru wykonawcy, żeby we własnej muzyce osiągnąć jakiś, zamierzony cel. Oczywiście, czasem zaciekawi cię jakiś beat czy groove i wtedy myślisz o wykorzystaniu czegoś podobnego w swojej muzyce, jednak to wszystko dzieje się bardzo intuicyjnie.

 

A.K.: Jakie są wasze plany na przyszłość?

R.O: Kiedy wrócimy po dziesięciomiesięcznej podróży planujemy zrobić dużą trasę. Chcemy zrobić porządne show. Nie będziemy wtedy przyjeżdżali może na cały miesiąc, ale zrobimy świetne koncerty i wtedy wrócimy do masteringu nowego albumu i wypuścimy premierową muzykę. To podstawa. Dokończymy pracę nad nowym albumem i znów wyruszymy w trasę.

A.K.: Jakie kraje planujecie odwiedzić po wydaniu albumu?

R.O: Jeszcze nie mamy pomysłu. Na razie jesteśmy przed odwiedzinami kolejnych ośmiu krajów, więc skupiamy się na tym. Na pewno chcielibyśmy wrócić do miejsc, w których już byliśmy. Do tego planujemy sporo koncertów w Belgii, skąd jesteśmy, no i we Francji.

Konoba: Zobaczymy jaka będzie przyszłość. Nasz projekt bardzo szybko ewoluuje. Cały czas wypuszczamy nową muzykę, nowe klipy. Pracujemy bezustannie. Nie wiemy jak mocno się to wszystko rozwinie i gdzie będziemy najbardziej lubiani. Ostatnio dużo ludzi zaczęło nas słuchać w Gruzji. Nigdy tam jeszcze nie byliśmy, więc kto wie co będzie za rok? Jeśli wszystko będzie szło w odpowiednim kierunku na pewno będziemy chcieli dawać duże koncerty – czy to w Stanach Zjednoczonych, czy w Chinach, Australii, no i oczywiście w Europie.

A.K.: Macie jakąś wymarzoną destynację?

R.O: Sporo jest tych miejsc, które chcemy odwiedzić, ale bardzo nas ciągnie do Japonii. Jesteśmy ciekawi tego kraju.

 

Wywiad: Alex Kartashou (📧 alex.kart.alex@gmail.com)

Zdjęcia : Antonina Tucka (📧 antonina.tucka@gmail.com; Instagram: @antanina)

Tłumaczenie: Konrad Pruszyński

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *