Książki

JAKUB MAŁECKI – NIKT NIE IDZIE

„Tą drogą
Nikt nie idzie
Tego dzisiejszego wieczoru.”

 

„Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego, to niezwykle subtelna historia kilku zwyczajnych osób. Marzena, Klemens, Olga i Igor. Całą czwórkę łączy poczucie braku pełni. Szczęście i nieszczęście, powodzenie i jego brak, miłość i samotność łączą się w nich niczym patchwork. Gdzie jest kres tej drogi? Czy cel rzeczywiście istnieje, czy jest tylko naszym wewnętrznym pragnieniem, którym zagłuszamy nieuchronną bezcelowość? Czy celem jest nagroda, czy samo trwanie bez obietnicy czegoś więcej? Gdzie jest Klemens, skoro nie w pełni jest tu? Gdzie podział się Antek, a za nim Marzena, których też nie ma? Co wydarzy się z Olgą i Igorem?

Historie bohaterów Małeckiego nie są naznaczone niedolą. Autor nie gra tutaj obrazem nędzy i rozpaczy. Przedstawia raczej niezwykłe w swojej zwyczajności historie osób, które jakoś sobie w życiu radzą. Choroba i związki, kariera i samotność – z tego utkane jest życie. Wątpliwość, do której najprężniej popycha mnie ta książka, to jednak pytanie o przyszłość. O to co „potem”. O starość i śmierć.

Wyobraziła sobie siebie w wieku osiemdziesięciu, dziewięćdziesięciu lat, wyobraziła sobie, jak coraz słabszym wzorkiem obserwuje kolejne znikające możliwości: spacer do miasta, kieliszek wina wieczorem, kąpiel pod prysznicem na stojąco, przeniesienie herbaty z kuchni do pokoju bez jej rozlania po drodze. Coraz więcej rzeczy nagle poza zasięgiem. Wyobraziła sobie, że nie mając już żadnego życia, żyłaby tym, które miała wcześniej. Dalszym ciągiem, którego ona sama jeszcze nie znała.

Wszystko w życiu tamtej powolnej, coraz bardziej wystraszonej kobiety zależało od tego, co zrobi teraz ona, trzydziestodwuletnia Olga Lipska, stojąca na trawniku w Chrcynnie.     

 

„Nikt nie idzie” nie daje odpowiedzi na pytania. Skłania raczej do refleksji, do empatii oraz do uważniejszego przyglądania się rzeczywistości, w której trwamy, działamy i możemy realizować kolejne cele. Małecki popycha do otworzenia nieco szerzej oczu i szukania możliwości. Autor każe skupić się na subtelnościach, które tworzą świat. Ta książka zmusza mnie do życia pełnią sił, niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość.

„Wszystko w życiu tamtego powolnego, coraz bardziej wystraszonego mężczyzny zależało od tego, co zrobię dzisiaj ja, dwudziestojednoletni Konrad Pruszyński, siedzący przed ekranem laptopa we Wrocławiu”.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *